Ci, którzy ratują stary Śląsk

Dziennik Zachodni 17 marca 2014r

Karwat: Górny Śląsk - świat najmniejszy. Ci, którzy ratują stary Śląsk

Takich ludzi media nazywają "pozytywnie zakręconymi". Wolałem zrezygnować z tej etykiety, bo w tym akurat gronie mamy do czynienia także z poważnymi przedsiębiorcami, a ci chodzą twardo po ziemi. A jednak talentów (i pieniędzy) nie rozmienili na drobne, swe pasje przekuwając na wartości trwałe, udostępniane potem szerokim kręgom odbiorców. Nie jest jasne, dlaczego - zamiast zamieniać swój kapitał na dobra konsumpcyjne - postanowili ratować i utrwalać śląską kulturę.

Dziś ledwie otwieram listę nazwisk, mając nadzieję, że wkrótce znacznie ją poszerzę. Od czegoś (i kogoś) jednak trzeba zacząć. Na przykład od Rajnera Smolorza. Od wielu lat prowadzi w Gliwicach firmę specjalizującą się w konserwacji, renowacji, a także rekonstrukcji zabytkowych mebli. Zdawać by się mogło, że to branża niszowa. Pewnie tak jest, ale może właśnie dlatego Smolorz zdołał zespolić grupę specjalistów i rzemieślników, którzy w swym fachu są mistrzami.
Sam Smolorz też zdobył solidną wiedzę teoretyczną i praktyczną, która pozwoliła mu stać się na tym polu gigantem. Dość powiedzieć, że znalazł docenianą pozycję na rynku zachodnioeuropejskim, wygrywając z konkurencją lukratywne przetargi i podejmując prestiżowe realizacje (ostatnio w jednym z pałaców wiedeńskich).

W roku 2000 Smolorz zakupił podupadły zamek w Starych Tarnowicach (obecnie: dzielnica Tarnowskich Gór), przemieniony po wojnie w PGR. To niesamowite, co udało mu się zrobić (w końcowym etapie korzystając także z europejskich funduszy). Powstało wspaniałe muzeum, z pięknymi - a jakże -meblami, hołdujące dawnym mistrzom rzemiosł różnych, także z cymeliami drukarskimi i wspaniałą biblioteką starodruków. Ba, Smolorz przywrócił renesansowy charakter tej rezydencji, przebijając w guście i smaku poprzednich właścicieli, czyli Donnersmarcków.

A Piotr Mankiewicz z Radzionkowa? Tak, to nie ta sama liga. Ale z tego powodu jego Muzeum Chleba nie przestaje być ewenementem w skali ponadregionalnej. Zrobił je sam, skupując nie tylko na targach staroci rozmaite zabytki sztuki piekarniczej (zresztą ostatnio poszerzył zbiory o elementy związane z dawną szkołą oraz… początkami elektroniki i komputerów). Wycieczki zjeżdżają z całego kraju, choć to instytucja niepubliczna, więc ma kłopoty, na które doprawdy sobie nie zasłużył.

Irena i Roman Gatysowie są z innej bajki, choć fragment ich zbiorów można podziwiać też w przestrzeniach publicznych, np. w dawnej rezydencji Donnersmarcków w Nakle Śl. Mają potężne zbiory śląskiej porcelany i ogromną wiedzę z tej zapomnianej branży przemysłowej, która niegdyś budowała prestiż naszego regionu. Podobnie jak Smolorz i Mankiewicz, są amatorami i samoukami. I nie obrażają się, gdy tak o nich mówić. Więc przywróćmy tym słowom ich dawne znaczenie. Najszlachetniejsze. Oznaczają bezinteresownych miłośników i mecenasów kultury.


17 marca w Teatrze Rozrywki o godz. 19.30 w Chorzowie odbyło się spotkanie z cyklu "Górny Śląsk - świat najmniejszy. Ci, którzy ratują stary Śląsk" , w którym udział wzięli w/w bohaterowie.

« powrót na stronę główną

Wydarzenia »

INDUSTRIADA 2018 :-)

15-07-2016

Po raz kolejny udana impreza pod szyldem INDUSTRIADY

Dziekujemy za przybycie i zapraszamy Was ponownie :-)

9 czerwca 2018 roku.

 

...

zobacz wiecej »

Strój rozbarski

10-09-2015

 

Zdjęcie wykonano na błonie AGFA w 1919 roku. Autorem zdjęcia jest Amerykanin Julius Hollos, który prawdopodobnie pochodził z Bytomia. Zdjęcie przedstawia rodzinę Spyrów: ojciec rodziny-Piotr, widoczny na zdjęciu ukończył prawo administracyjne, był kamienicznikiem- Franciszkę oraz córki Otylia Spy...
zobacz wiecej »
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookies w Twojej przeglądarce. Zamknij »