Nasz gość - Marek Szołtysek

Marek Szołtysek w Muzeum Chleba

Śląski nauczyciel, publicysta i dziennikarz, znany z kultowej książki „Biblia Ślązoka” zawitał jako gość specjalny w sobotnie popołudnie (5 X) do radzionkowskiego Muzeum Chleba.

Śląskie straszaki, czyli do czego Ślązakom były potrzebne podciepy, beboki, meluzyny czy popsznioły?”. Pod takim dowcipnym tytułem rozpoczęła się gawęda o śląskim świecie postaci domowych i polnych skrzatów i zjaw pochodzących z przedchrześcijańskiego świata słowiańskich bogów. Prelegent ze swadą i jędrnym językiem dowodził, że przetrwanie w świecie chrześcijańskim, dawnych wierzeń słowiańskich wiązało się z potrzebami ludu wiejskiego. Za pomocą dobrych i złośliwych duszków tłumaczono sobie nieznane zjawiska i porządek świata.

Podciep (podrzutek) – to czysto śląski produkt mitologiczny, nie ma odpowiednika w innych europejskich mitologiach. Podciepy udawały małego bajtla. Jak rodzice nie upilnowali, to sprytny podciep - wywlekał dziecko z wózka lub kołyski i porzucał w lesie. Następnie upodabniał się do niego i przebierał się w jego ubranka, żeby się lenić, najeść się za darmo u nabranych rodziców. Podciep czaił się przy domach, gdzie wisiały pieluchy, obecnie zagląda na hasioki sprawdzając węchem, czy nie ma pampersów. Do niedawna sporo dzieci podciep podmienił, ponieważ w poprzednim pokoleniu słyszało się często: Ty pierziński podciepie!

Bebok – miał wielki pysk z ostrymi zębami i owłosione kopyta. Ukrywał się po piwnicach, szopach i stodołach. Nosił ze sobą duży worek, do którego łapał dzieci i tłukł je kijem. Niegrzeczne dzieci strofowano ostrzeżeniem: Bebok cie porwie!

Meluzyna - upiór w ciele pięknej kobiety, którą ukarano potępieniem za to, że zaniedbywała obowiązki domowe, w tym dzieci i męża. Za grzech próżności została porwana przez diabły i od tego czasu straszy nocami. W czasie wichury można usłyszeć jak Meluzyna jęczy w ciemnościach.

Popsznioł – od wyrazu śląskiego popsznić, czyli zepsuć. W odróżnieniu do innych strachów żyją wszędzie, potrafią wszystko popsuć. Dzisiaj dla nie poznaki wcielają się w co niektórych polityków i urzędników.

W dowcipny sposób krytykował współczesne wady Ślązaków. Zauważył, że niestety często się zdarza, że na spotkania dotyczące kultury śląskiej częściej przychodzą przysłowiowe gorole. Jak skwitował: Ślązakowi wystarczy być Ślązakiem, przeważnie wykazuje niewielkie zainteresowanie własną kulturą. Dodał – Górale są nie lepsi w tym względzie.

Rozprawiał się z mitem śląskiej oszczędności i gospodarności. To właśnie na Śląsku bierze się najwięcej bezsensownych pożyczek i kredytów na rzeczy nie potrzebne człowiekowi. Podkreślał wewnętrzne różnice mentalne między śląskim chłopem a robotnikiem. Górnik i jego żona żyli od geltaku do geltaku, szybko wydając pieniądze. A bauer spod Raciborza, nie dość że musiał sam na własne ryzyko wyprodukować żywność, to jeszcze o drugiej w nocy wstawał, żeby zawieźć mleko do miasta. Dzieci wiejskie od wczesnego dzieciństwa musiały pomagać rodzicom w gospodarstwie, a w tym czasie miejskie dzieci – lotały po placu i hołdach. Dlatego, jego zdaniem śląski chłop ma większą zaradność i zapobiegliwość finansową od człowieka miejskiego.

Chociaż na spotkaniu Marek Szołtysek cały czas „fajnie godoł”, jednak jako nauczyciel ze sceptycyzmem odniósł się do pomysłu wprowadzenia języka śląskiego do szkół. Przy ogólnym bałaganie w szkolnictwie, dodatkowy przedmiot powiększy tylko zamęt, jak to było wcześniej z innymi.

* * *

Marek Szołtysek jest absolwentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Od wielu lat mieszka w Rybniku, gdzie pracuje jako nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie. W TVS prowadzi program S2 Śląsk. W Radiu Fest można usłyszeć jego felietony w audycji Szołtysek na Fest. Autor cotygodniowych felietonów publikowanych w Dzienniku Zachodnim i katowickim wydaniu Echa Miasta. Jest żonaty i ma sześcioro dzieci. Napisał i wydał ok. 20 książek w przystępny sposób popularyzujące Górny Śląsk. Przez Kazimierza Kutza nazywany jest „współczesnym Karolem Miarką”.

Jarosław A. Krawczyk

« powrót na stronę główną

Wydarzenia »

INDUSTRIADA 2016 :-)

15-07-2016

Po raz kolejny udana impreza pod szyldem INDUSTRIADY


Dziekujemy za przybycie i zapraszamy Was ponownie :-)

 

...

zobacz wiecej »

Strój rozbarski

10-09-2015

 

Zdjęcie wykonano na błonie AGFA w 1919 roku. Autorem zdjęcia jest Amerykanin Julius Hollos, który prawdopodobnie pochodził z Bytomia. Zdjęcie przedstawia rodzinę Spyrów: ojciec rodziny-Piotr, widoczny na zdjęciu ukończył prawo administracyjne, był kamienicznikiem- Franciszkę oraz córki Otylia Spy...
zobacz wiecej »
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookies w Twojej przeglądarce. Zamknij »