RELACJA Z NAJWIĘKSZYCH TARGÓW TURYSTYCZNYCH BERLIN

Dzięki inicjatywie pana Piotra Mankiewicza, pomysłodawcy i budowniczego pierwszego w Polsce Muzeum Chleba, miałem okazję znaleźć się na targach ITB w Berlinie. Rozwinięcie tego tajemniczego skrótu to Internationale Touristik Börse, czyli największa na świecie, jak twierdzą organizatorzy, giełda turystyczna. Spacerując po halach, w których prezentował swoją ofertę praktycznie każdy kraj naszego globu, faktycznie odczuwało się ogrom tej imprezy. W ponad dwudziestu ogromnych halach prezentowali się touroperatorzy, hotele, linie lotnicze, producenci sprzętu i oprogramowania dla branży turystycznej, ale przede wszystkim reklamowały się poszczególne kraje, starając się pokazać swoją indywidualność. Na tle wszystkich uczestników, stoiska polskiej hali (nr 15), wypadły nad wyraz dobrze. Jednolity wystrój stoisk wszystkich regionów, scena na której stale występowały zespoły szantowe, wielojęzyczna obsługa oraz duża liczba hostess rozdająca "w terenie" ulotki o Polsce, zaowocowały bardzo pozytywnymi opiniami odwiedzających. Z rozmów, jakie prowadziliśmy z gośćmi, wynikało jasno, że w polskiej hali panowała atmosfera podobna do tej, jaką można było spotkać na stoiskach południowoamerykańskich, wschodnioazjatyckich, czy też Grecji. W przeciwieństwie do wspomnianych, zupełnie nie popisali się w tym roku Włosi, Hiszpanie, czy też Francuzi. Ich stoiska były surowe, by nie powiedzieć zimne, a nastrój panującego chłodu potęgowała obsługa ubrana w "sztywne"garnitury i garsonki. W polskiej hali było kolorowo, folkowo i co za tym idzie gwarnie. Wieliczkę reprezentowały dwie dziewczyny w mundurach górniczych i stylowo ubrany gwarek, rzeźbiący na miejscu figury solne. Zielona Góra reklamowała się bahusem i całym związanym z nim barwnym winnym rytuałem. W Gdyni była loteria fantowa, w której można było wygrać, a potem otrzymać z rąk uroczych pań w koszulkach i czapeczkach marynarskich, puszkę szprotek z nalepką reklamującą uroki tego miasta. Opole w strojach ludowych skrobało pisanki i częstowało wędlinami. Wejście do polskiego pawilonu otwierało Muzeum Chleba, Szkoły i Ciekawostek z zaimprowizowaną na stoisku klasą szkolną z przełomu XIX i XX wieku oraz kilkoma elementami wyposażenia starej piekarni. Czteroosobowa obsługa stoiska prezentowała się w tradycyjnych śląskich "kreacjach". Dziewczęta miały na sobie typowe stroje bytomskie, a panowie podzielili się mundurem górniczym oraz paradnym strojem bogatych gospodarzy rozbarskich (obecnie dzielnica Bytomia). Wszystkie cztery stroje pochodziły z zespołu Silesianie, działającego przy Akademii Ekonomicznej w Katowicach, ponieważ cała czwórka to członkowie tego zespołu. specjalnego blasku strojom dziewczęcym dodawały oryginalne stu letnie, ręcznie malowane fartuchy, pochodzące ze zbiorów Muzeum Chleba. O wrażeniu jakie wywoływały nasze Ślązaczki na odwiedzających niech świadczy pytanie jakie padło z ust jednego z gości: czyją królową jest ta piękna pani w kwiecistej koronie?! Wystrój stoiska Muzeum Chleba z Radzionkowa oraz jego barwna obsługa były magnesem dla niezliczonej ilości chętnych do rozmowy, fotografujących i filmujących oraz reporterów chcących umieścić informacje o muzeum w mediach, które reprezentowali. Stojąca na stoisku stara ławka szkolna, budziła szczególnie wśród osób starszych, gorące uczucia związane z ich dzieciństwem, a śląskie oblaty, którymi częstowało Muzeum Chleba, w opinii wszystkich zyskały miano przysmaku. Największe wrażenie na gościach robił pomysł pana Piotra Mankiewicza, by na przygotowanej wcześniej ulotce reklamowej w języku niemieckim, dodrukowywać kolorowe zdjęcia odwiedzających stoisko. Zaskoczenie było ogromne gdy po chwili rozmowy ze Ślązakami gość otrzymywał ulotkę ze swoją fotografią w ławie szkolnej. Jedna z pań była tak wzruszona, że ze szklącymi się od łez oczyma, była jedynie w stanie powiedzieć, że Europa jest piękna. Na stoisku Muzeum Chleba mówiono po niemiecku, angielsku, rosyjsku
i oczywiście polsku. W takich tez językach przygotowano ulotki. Dzięki temu nikt nie odchodził bez zaspokojenia podstawowej wiedzy o samym muzeum oraz całym Szlaku Śląskich Zabytków Techniki, którego Muzeum Chleba jest częścią.
Pokłosiem targów jest przede wszystkim przekonanie, ze udało się ogromnej ilości ludzi pokazać, ze Górny Śląsk to wcale nie stereotypowy brud hutniczy, a wręcz przeciwnie, kolorowe, przyjazne i atrakcyjnie turystyczne miejsce. Oferta Muzeum Chleba wraz ze znajdującymi się w głębi polskiej hali reklamami zabytkowych kopalń Rud Srebronośnych i Guido, Radiostacji Gliwickiej oraz kilkuinnych atrakcji zapewne przyciągną na południe Polski wielu turystów. Malutka łyżka dziegciu w tym ogólnie pozytywnym wrażeniu był film o Polsce prezentowany na telebimie. Można było na nim zobaczyć koncert Raya Chrlesa, obrazki ze zwykłej dyskoteki, jakąś polską namiastkę berlińskiej love parade oraz kilka innych rozrywek dostępnych w każdym innym miejscu na świecie. Z przekazu niesionego przez film można było wysnuć wniosek, że "w Polsce jest fajnie" i to wszystko. Tak po prostu fajnie. Pytanie brzmi po co jechać na piwo do Polski skoro można je wypić za rogiem własnego domu? Rozmawiałem na ten temat z organizatorką całej polskiej wystawy i stwierdziła, ze przeprowadzone badania wyraźnie pokazały, iż jest to najlepszy sposób ściągnięcia zagranicznej młodzieży do Polski. Podobno czas reklamowania się folklorem i kiszonymi ogórkami dawno minął. Zapewne badania zawierają część prawdy, jednak w moim przekonaniu w całej tej "polskiej fajności" potrzeba jeszcze indywidualnego charakteru. Dokładnie tak samo czynią Meksykanie, Kolumbijczycy, czy przedstawiciele Sri Lanki. Nawet najelegantsze swoje hotele reklamują obecnością miejscowych tradycji. Uważam, że właśnie przysłowiowy folklor i kiszone ogórki są tym niezbędnym elementem, który powinien okraszać każde zaproszenie do odwiedzenia naszego kraju. na koniec warto wspomnieć o "śląskim rajdzie przez świat" jaki miał miejsce w czasie targów. Odwiedziliśmy wiele stoisk i z racji naszych przebrań świetnie komponowaliśmy się z barwnymi przedstawicielami innych narodów. Powstało wiele pamiątkowych fotografii, z których kilka prezentujemy poniżej. Widać na nich wyraźnie potwierdzenie tego o czym pisałem wyżej: uśmiechnięte na zdjęciach twarze mówią wyraźnie,że promowanie się własną tradycją i historią to dobry kierunek. 

 

 

« powrót na stronę główną

Wydarzenia »

INDUSTRIADA 2016 :-)

15-07-2016

Po raz kolejny udana impreza pod szyldem INDUSTRIADY


Dziekujemy za przybycie i zapraszamy Was ponownie :-)

 

...

zobacz wiecej »

Strój rozbarski

10-09-2015

 

Zdjęcie wykonano na błonie AGFA w 1919 roku. Autorem zdjęcia jest Amerykanin Julius Hollos, który prawdopodobnie pochodził z Bytomia. Zdjęcie przedstawia rodzinę Spyrów: ojciec rodziny-Piotr, widoczny na zdjęciu ukończył prawo administracyjne, był kamienicznikiem- Franciszkę oraz córki Otylia Spy...
zobacz wiecej »
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookies w Twojej przeglądarce. Zamknij »